Badanie 49. Sercowe skutki infekcji, czyli czemu nie pracować w czasie grypy

Młody mężczyzna uprawiający intensywnie sport to coraz częstszy pacjent w naszej placówce. Triathloniści, maratończycy, pracownicy korporacji biegający bez wykonania nawet podstawowych badań to niestety dość częsty scenariusz.  Typowa jest u nich wiara, że sport wystarczy do dobrego zdrowia, i można intensywnie trenować bez konsekwencji. Drugim problemem jest „przechodzenie” infekcji – zamiast spędzić grypę w łóżku, usiłujemy pracować, bo przecież świat sobie bez nas nie poradzi. A to dla serca może mieć opłakane skutki. 

Trafił do nas 41-letni pacjent, który uprawiał sport „półwyczynowo” i ogólnie był zdrowy wedle wszystkich możliwych badań laboratoryjnych i kardiologicznych (echokardiografia, próba wysiłkowa), z wyjątkiem jednego – EKG. Otóż niedawno przebył infekcję dróg oddechowych, która pozostawiła zaburzenia rytmu w postaci bloku przedsionkowo-komorowego II stopnia. Dolegliwości były na tyle dokuczliwe, że uniemożliwiały mu powrót do sportu. Jedynym dodatkowym obciążeniem był wywiad rodzinny (ojciec zmarł na zawał przed 55 rokiem życia).  Otrzymał co prawda propozycję nadzoru lekarza sportowego, ale zdecydował się szukać rozwiązania na własną rękę. 

W takiej sytuacji nasuwa się podejrzenie zapalenia mięśnia sercowego, czyli uszkodzenia serca wskutek infekcji. Aby potwierdzić rozpoznanie, trzeba wykonać rezonans magnetyczny serca, dzięki któremu możemy ujrzeć blizny po infekcji. To one powodują najczęściej różnego rodzaju zaburzenia rytmu serca.

Wynik badania rezonansu magnetycznego serca

W badaniu metodą rezonansu magnetycznego uwidoczniła się duża, pełnościenna blizna, obejmująca ścianę dolną lewej komory serca, o której można z bardzo dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że jest blizną spowodowana zamknięciem naczynia wieńcowego. W zakresie blizny widoczna jest hipokineza ściany – czyli ograniczenie kurczliwości serca. Innymi słowy – pacjent w młodym wieku przebył chorobę, która daje skutki jak zawał serca!

Komentarz

Infekcje pozostawiające spustoszenie w mięśniu sercowym to coraz częstszy widok. Łatwiej tabletkami zbić gorączkę, niż „wyleżeć” infekcję w łóżku. Osobom uprawiającym sport leżenie w łóżku często nie mieści się w głowie. Podobnie jak mało kto będzie podejrzewał wysportowanego 40-latka o zawał serca. Na szczęście rezonans magnetyczny może zlecić sobie każdy i tak jak nasz pacjent – przyjść i sprawdzić, jak wygląda jego mięsień sercowy, gdy infekcja minęła, a objawy nie ustępują.

dr n. med. Magdalena Zagrodzka

Leave a Reply