Badanie 72. Sprawdź, co się stało temu lekarzowi…

Warto udostępnić tę historię, bo każdemu z nas może przytrafić się to samo. Widzimy w w naszej pracowni co i rusz kolejną osobę, której wydaje się, że musi ciężko pracować albo wprost przeciwnie – musi aktywnie odpoczywać – i to mimo choroby – bo pracę trzeba szanować, a sport to przecież zdrowie. Tymczasem jak niebezpieczne są ta złudzenia, unaocznia przypadek aktywnego zawodowo (i sportowo) specjalisty od zdrowia…

43-letni lekarz na dyżurze poczuł ostry, przeszywający ból w klatce piersiowej. Po godzinie nastąpił drugi taki „atak”, który był na tyle silny, że spowodował wizytę na sąsiednim oddziale – u kolegi kardiologa.

Kolega wykonał EKG i podstawowe badania – stwierdzono znamienne obniżenie odcinka ST i troponiny ok. 10. Ewidentnie coś było na rzeczy, ale co?

Nasz bohater dopytany przyznał, że tydzień temu wrócił z nart, gdzie był co prawda lekko podziębiony, ale ratował się wieczorami grzanym winem i dalej jeździł, bo nie mógł przecież zmarnować urlopu. Poza tym nic nie odczuwał, żadnych dolegliwości, w rodzaju duszności, nierównego bicia serca, osłabienia, nie miał nawet gorączki. 

Kardiolog usilnie namawiał kolegę na koronarografię, ale doktor odmówił, bo szansa na chorobę wieńcową wydała mu się znikoma. Zgodził się natomiast na rezonans magnetyczny serca. 

Zapalenie mięśnia sercowego

W rezonansie magnetycznym serca wykazano co następuje

  • kurczliwość globalna – w normie;
  • hipokineza segmentu koniuszkowego obu komór;
  • w sekwencji po podaniu środka kontrastującego uwidoczniono obszary późnego wzmocnienia podnasierdziowo, rozlane w mięśniu lewej komory, z przewagą ściany bocznej i dolnej oraz w całym segmencie koniuszkowym.

Obraz taki przemawia za aktywnym procesem zapalnym toczącym się w mięśniu sercowym. Czy jest to groźne? Wystarczy wspomnieć, że na tę właśnie chorobę zmarł George Michael…

Komentarz

Pojedynczy ostry ból był u naszego pacjenta jedynym sygnałem ostrzegawczym. Nie bagatelizujmy takich sygnałów – wykonanie EKG i prostych testów z krwi może być kluczem do rozpoznania i szansą na odpoczynek, który jest konieczny (acz nie zawsze wystarczający!) do wyzdrowienia. Zaniedbanie może się skończyć przejściem choroby w  przewlekłą niewydolność serca, a nawet śmiercią.

Nasz pacjent jest klasycznym przykładem bagatelizowania swojego stanu. Z infekcją szusował w mrozie po stokach, zmuszając serce do intensywnej pracy i wręcz zapraszając wirusy do zaatakowania komórek serca.

Czasami warto odpuścić – nawet jeśli wydaje się nam, że jesteśmy niezniszczalni…

dr n. med. Magdalena Zagrodzka 

 

 

 

Leave a Reply