Badanie 95. Utrasonografia prostaty to za mało żeby czuć się bezpiecznym…

Na początku roku 2015 do urologa zgłosił się pacjent uskarżający się na częste oddawanie moczu, zmuszające go każdej nocy do kilkukrotnej wizyty w toalecie. W wykonanym przezodbytniczym badaniu ultrasonograficznym (TRUS) stwierdzono jedynie cechy łagodnego rozrostu prostaty, której objętość wynosiła około 57 ml. Przyjęto, że dolegliwości są spowodowane lekkim stanem zapalnym dróg moczowych, zlecono odpowiednie leki doustne i odesłano pacjenta do domu.

Jednakże dolegliwości nie tylko się utrzymywały, lecz pomimo leczenia wręcz nasiliły. Z tego też powodu w połowie 2016 roku pacjenta ponownie skierowano na badanie USG, tym razem połączone z biopsją. W obrębie nieznacznie powiększonej (do 64 ml) w porównaniu z poprzednim badaniem USG prostaty, uwidoczniono ponownie cechy łagodnego rozrostu prostaty. Wykryto też drobny, o średnicy około 4 mm „guzek”. W pobranych przez głowicę aparatu USG za pomocą odpowiedniej giętkiej igły, wycinkach prostaty, w badaniu histo-patologicznym nie stwierdzono żadnych niepokojących zmian, a jedynie cechy zapalenia i potwierdzono obecność łagodnego przerostu prostaty.

Uspokojony takim rozpoznaniem pacjent przez kolejne dwa lata obserwował stopniowy wzrost poziomów PSA, unikając kolejnych wizyt u urologa.

W roku 2018 wykonano kolejne badanie USG. Zauważono w nim w strefie przejściowej „zagęszczenia” o niejednoznacznym charakterze. Zasugerowano rezonans magnetyczny prostaty (mpMRI), a następnie biopsję celowaną na zmiany. Niestety, z niewiadomych przyczyn pacjent odstąpił od wykonania rezonansu magnetycznego gruczołu krokowego i poprzestał na wykonaniu kolejnej, tradycyjnej biopsji prostaty. Ponownie nie stwierdzono żadnych niepokojących zmian, a jedynie cechy zapalenia i raz jeszcze potwierdzono obecność łagodnego przerostu prostaty.

Wobec stale rosnących poziomów PSA pacjent w roku 2020 zdecydował się po namowie zaniepokojonej żony, na dalszą diagnostykę w ośrodku specjalizującym się w wykonywaniu badań metodą rezonansu magnetycznego prostaty oraz na ich podstawie biopsji fuzyjnej. Jest to specjalny rodzaj biopsji, w której obraz zmian w mpMRI za pomocą specjalnego urządzenia jest „nakładany” na obrazy USG, aby zwiększyć prawdopodobieństwo trafienia igłą biopsyjną w zmianę.

W wykonanym rezonansie magnetycznym prostaty wykryto dużą zmianę o wymiarach 14×13 mm określoną na PI-RADS 4 w samej podstawie stercza (trudne miejsce do oceny w USG , często niedostępne). Biopsja fuzyjna wykonana na podstawie rezonansu prostaty potwierdziła obecność raka (Gleason 4+4). 

Można jedynie żałować, że rezonans magnetyczny prostaty w połączeniu z biopsją fuzyjną nie został wykonany wcześniej…

dr n. med. Magdalena Zagrodzka